Diagnoza Psychoterapia Rozwój

poniedziałek, 2 marca 2015

Standard - przyjaciel czy wróg?

                                            http://s169923.gridserver.com/images/runandgun.jpg



Wymogi, wyśrubowane standardy, zadania, ustawione poprzeczki, wygórowane oczekiwania, wywindowane w kosmos wymagania... i w tym wszystkim: Ty i Twoje realne zmęczenie i poziom wykonania na miarę Twoich możliwości.

Rozdźwięk między tym, co jest możliwe i realne a ideałem, jakiego np. oczekuje pracodawca może przyjąć łatwo postać mobbingu. Trudny do udowodnienia w sądzie pracy, bezwzględnie i bezspornie zabiera poczucie szczęścia, satysfakcji z pracy, wyciska siódme poty i wciska w tryb ciągłego zmęczenia i niezadowolenia. Jeszcze w 1953 Edward Bibring w swojej psychodynamicznej koncepcji depresji pokazywał, że stany melancholii są pochodną napięcia między ideałami a rzeczywistością. Ideałem postępowania są u niego aspiracje: bycia wartościowym i kochanym, silnym i lepszym oraz dobrym i kochającym. Przeżywanie siebie jako kogoś, kto tym świętym standardom nie jest w stanie sprostać, może doprowadzić do klinicznej depresji. Przyjrzyjmy się co to właściwie takiego jest ten standard, który nie jednemu odebrał radość życia albo i zdrowie.

Jeszcze chwilę o aspiracjach Bibringa. Standard bycia wartościowym i kochanym jest o tyle wymyśloną konstrukcją, że zależy od opinii, ocen, oczu innych. Chcemy i lubimy myśleć o sobie, że reprezentujemy sobą ważne wartości. To pomaga w relacjach z ludźmi. Staramy się często tak żyć, aby za takich ludzi uchodzić. Chcemy być postrzegani jako ludzie z pewną drabiną wartości i podobnymi ludźmi się otaczać. Kiedy ktoś mówi do mnie "mnie wszyscy lubią" zastanawiam się zawsze co to znaczy wszyscy (kim są ci wszyscy) i czy to na pewno o to chodzi żeby wszyscy nas lubili. Czy na pewno poczucie, że dla jakiejś ogromnej, nieokreślonej liczby osób jestem ważny jest lepsze niż bycie ważnym dla znacznie mniejszej, ale za to sprawdzonej grupki przyjaciół? W świecie dorosłych jakoś tak już jest, że jednym jest do siebie bliżej, innym dalej. Czasem osoba bardzo lubiana, tylko dlatego właśnie może mieć wrogów. Wystarczy, że ktoś ma problem z własną atrakcyjnością w grupie i czuje się zbyt zazdrosny, by kolegować się z kimś szczerze.
Pewnie, że lepiej być kochanym niż nie być, ale czy rzeczywiście przez wszystkich. Może radość i wdzięczność budzi już bycie kochanym przez jedną najbliższą osobę albo nadzieja i szczere dążenie do bycia pokochanym przez Kogoś - właśnie przez duże k w przyszłości?

Świat, w którym żyjemy obfituje w trudności i sprzeczności. Kiedy to czytasz być może sam czujesz się przemęczony rywalizacją w pracy? O wszystko dziś się walczy, zabiega, konkuruje. Z drugiej strony grupy nie lubią konfliktów: albo nie potrafią konstruktywnie im wychodzić naprzeciw, negocjować, obrażają zamiast popierać, kontrować, perswadować innym swoje zdania z taktem albo też duszą w zarodku konflikty, które mogłyby zepsuć klimat. Masz być silny i lepszy - brzmi jak tekst z jakiegoś słabszego nlp. Jeszcze tylko przez wielokrotne powtarzanie wdrukuje się w głowę i proszę bardzo można podbić świat. Jak silny masz być. Lepszy? Od kogo? Jeszcze lepszy niż jesteś czy lepszy, bo w niedomówieniu słabizna z Ciebie?
A co gdybyś był taki, jaki jesteś bo to całkiem w porządku? Nie dając się manipulacyjnym zabiegom, budujesz własne poczucie wolności i niezależności. A jeśli czujesz się wystarczająco kochany, wystarczająco wartościowy w swoich wyborach, wystarczająco silny i wystarczająco dobry? Kiedy czujesz, że wszystkiego jest w Tobie tak akurat, dajesz odpór wszystkim manipulacjom i nie łatwo komukolwiek dobrać się do Twojej skóry i kieszeni.

Standard bycia dobrym i kochającym może też lepiej zamienić na zwykłe bycie wystarczająco dobrym i kochającym.  Właściwie czemu by nie? Świat ciągle krzyczy do i na Ciebie, co musisz koniecznie kupić, mieć, zdobyć, chcieć, robić i jaki masz absolutnie nie być. Nie sztuka buntować się przeciwko wszystkim normom, zasadom i konwenansom. Sztuką jest przestrzegać bezpieczeństwa tam, gdzie to konieczne dla życia i zdrowia a pozwalać sobie na kreatywność i szaleństwo, wyznaczać własne standardy według swoich pragnień, potrzeb, uzdolnień.
Słownik języka polskiego objaśnia, że standard to "przeciętna norma, przeciętny typ; model; wyrób odpowiadający określonym wymogom; wzorzec". Niesie to fajną, dobrą odpowiedź, że jest coś między czymś niskim, mało ambitnym a wysokim, zbyt podkręconym w górę - że przeciętność, w czasach w których prawie każdy chce pokazać się jako wyjątkowy i inny od gawiedzi, płytkiej i szarej masy może mieć swoją wartość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz